Polacy nie egzekwują praw konsumenckich

Polacy nie rozróżniają poszczególnych instytucji konsumenckich. Dlatego rzadko się do nich zwracają przy dochodzeniu swoich praw. Brak wiedzy powoduje, że tylko co 15. badany w sondażu na zlecenie NIK skorzystał w ostatnich latach z pomocy instytucji publicznej w sprawie konsumenckiej.

  • Tomasz Wolf
  • /
  • 03 stycznia 2019
  • /
  • 0

Co trzeci ankietowany konsument nie zna żadnej instytucji mogącej pomóc mu w dochodzeniu praw. W efekcie, z pomocy w sprawach konsumenckich korzystało w ostatnich latach tylko 6,4 proc. badanych. Jak wynika ze zleconych przez NIK badań opinii społecznej, większość dorosłych Polaków nie rozróżnia także kompetencji poszczególnych instytucji odpowiadających za sprawy konsumenckie.

Instytucjami postrzeganymi przez Polaków jako te, które udzielają obywatelom pomocy w sprawach konsumenckich, są przede wszystkim rzecznicy konsumentów oraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.  Do nich też najczęściej zwracają się w razie problemów. NIK stwierdza jednak, że więcej niż co trzeci Polak nie zna żadnej instytucji publicznej mogącej udzielić obywatelowi pomocy przy dochodzeniu praw.

Większość Polaków niewiele wie też o Inspekcji Handlowej, którą tworzą prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz 16 inspektoratów wojewódzkich. Inspekcja Handlowa ma rozległe kompetencje. Jest wyspecjalizowanym organem kontrolnym, powołanym do ochrony interesów i praw konsumentów. Przeprowadza kontrole produktów, usług oraz działań przedsiębiorców. Ma zapobiegać takim zjawiskom, jak fałszowanie lub niewłaściwe oznakowanie sprzedawanych towarów, czy wprowadzanie do obrotu wyrobów niespełniających wymagań bądź produktów niebezpiecznych.

Zadaniem Inspekcji Handlowej jest także ochrona interesów konsumentów. Udziela ona porad w sprawach konsumenckich, przyjmuje skargi, podejmuje mediacje, prowadzi stałe sądy polubowne.

Mimo iż Inspekcja Handlowa może pomóc w wielu sprawach, konsumenci rzadko się do niej zwracają. Tymczasem wyniki ostatnio przeprowadzonych kontroli produktów, które kupujemy, nie są optymistyczne:

  • W obszarze spełniania wymagań określonych przez normy i dyrektywy zostało zakwestionowanych ponad 38 proc. pobranych partii produktów, które znajdowały się w ponad 45 proc. skontrolowanych placówkach.
  • W ramach kontroli ogólnego bezpieczeństwa produktów wątpliwości wzbudziło ponad 29 proc. partii (w 30 proc. placówek objętych kontrolami).
  • W przypadku produktów żywnościowych i artykułów spożywczych zakwestionowano nieco ponad 19 proc. partii, lecz uchybienia dotyczyły 60 proc. skontrolowanych placówek i sklepów.
  • Względnie pozytywnie wypadły tylko badania jakości paliw - zakwestionowano ponad 4 proc. pobranych próbek, a odsetek nieprawidłowości wykazuje tendencję malejącą: od 6 proc. w 2014 r. do ponad 2 proc. w pierwszej połowie 2017 r.
  • Testy wyrobów z rynku polskiego i zachodnioeuropejskiego w kilkunastu przypadkach wykazały podwójną jakość.

W listopadzie 2017 r. i w drugim kwartale 2018 r. Inspekcja Handlowa, w oparciu o program opracowany przez prezesa UOKiK, porównała też jakość produktów oferowanych konsumentom z Polski i Europy Zachodniej. Sprawdzono 101 par artykułów i w wielu przypadkach wykryto istotne różnice:

  • Częściej niższą jakość wykazywały produkty przeznaczone na polski rynek. Zdarzało się na przykład, że polskie chipsy paprykowe były smażone na oleju palmowym, zawierały glutaminian monosodowy oraz miały wyższą zawartość tłuszczu. Tymczasem chipsy niemieckie smażone były na oleju słonecznikowym, bez wzmacniacza smaku.
  • Czekolada z orzechami kupiona w polskim sklepie zawierała mniej orzechów niż nabyta na rynku niemieckim.
  • Ciastka i herbatniki w Polsce miały nieco większe opakowanie, ale znajdowało się w nim o 25 gramów produktu mniej.
  • Jedna z kaw okazała się mocniejsza u naszych zachodnich sąsiadów.
  • Tylko w dwóch przypadkach produkty przeznaczone na polski rynek były lepsze, w tym jedna z czekolad produkowana dla polskiego konsumenta zawierała mniej zamiennika tłuszczu kakaowego i miała lepszą jakość.
  • Z badania przeprowadzonego przez Inspekcję Handlową wynika także, iż 22 produkty były w Polsce droższe niż w Niemczech.

W konsekwencji wykrytych nieprawidłowości, wojewódzkie inspektoraty Inspekcji Handlowej wszczęły ponad 5 tys. postępowań administracyjnych. Wydano ponad 6 tys. decyzji nakładających blisko 4 tys. kar pieniężnych o łącznej wartości ponad 2,7 mln zł.

Jednocześnie stwierdzono nieprawidłowości w egzekwowaniu nałożonych kar. Zwracano również uwagę na problemy Inspekcji Handlowej, np. powierzanie jej nowych zadań bez zapewnienia dodatkowych funduszy. Dostępne środki budżetowe są niewystarczające do równoczesnego utrzymanie obecnej bazy laboratoryjnej oraz prowadzenia jej rozwoju. Problemem jest ponadto duża rotacja kadr. Dotyczy ona głównie młodych pracowników. Liczba zatrudnionych w skontrolowanych inspektoratach wojewódzkich systematycznie zmniejszała się. Na koniec 2013 r. zatrudnione były 562 osoby, natomiast w połowie 2017 r. było to już 520 osób (spadek o 7,5 proc.). Jedną z przyczyn zmniejszania się zatrudnienia są niskie zarobki.

W ocenie Najwyższej Izby Kontroli, w celu zapewnienia ciągłości działania Inspekcji Handlowej, niezbędne jest poprawienie warunków pracy i płacy, co przyczyni się do płynnej wymiany kadry, a także do utrzymania jej na właściwym poziomie merytorycznym. Umożliwi to właściwe zapewnianie ochrony interesów i praw konsumenta.

Tomasz Wolf

Tomasz Wolf

reklamacje konsument

Podziel się:

Powiązane posty