Wracają PKS-y. Będzie mniej trudności z dojazdami?

Ustawa o Funduszu rozwoju przewozów autobusowych o charakterze użyteczności publicznej właśnie weszła w życie. Dzięki niej mają zostać reaktywowanie połączenia, które głównie z powodu nierentowności zniknęły z komunikacyjnej mapy Polski. Tymczasem wielu sceptyków zwraca uwagę, że przy ogromnym wzroście liczby prywatnych samochodów PKS – bis nie ma racji bytu.

Wracają PKS-y. Będzie mniej trudności z dojazdami?
  • Martyna Kowalska
  • /
  • 22 lipca 2019

Dlaczego PKS-y przestały istnieć

Na mapie Polski są tysiące małych miejscowości, które w ciągu ostatnich dwóch dekad stopniowo były odcinane od publicznego transportu. Zwyciężyło prawo popytu i podaży. Najpierw nieekonomiczne stare autobusy zostały zastąpione przez dużo mniejsze busy, by w końcu i te zostały wyparte jako nieopłacalne. Eksperci analizujący tę sytuację wskazali na wzrost dostępności indywidualnych form transportu. Dość powiedzieć, że tylko w pierwszym półroczu 2019 roku w Polsce zarejestrowano 900.000 pojazdów.

W najgorszej sytuacji znalazła się najbiedniejsza część społeczeństwa, której nie stać na zakup i utrzymanie samochodu, a także emeryci mieszkający na prowincji. W wielu sytuacjach stracili oni możliwość dojazdu, np. do urzędu czy lekarza. Z drugiej strony, osób skazanych na transport lokalny jest tak mało, że firmom przewozowym nie opłacało się już dłużej utrzymywać linii między mniejszymi miejscowościami.

Sprawdź także:

Pieniądze na lokalne połączenia autobusowe

Sytuację ma zmienić Ustawa o Funduszu rozwoju przewozów autobusowych o charakterze użyteczności publicznej, która weszła w życie 18 lipca br. Jak informuje ministerstwo infrastruktury, zadaniem funduszu będzie przywracanie kolejnych lokalnych połączeń. – Dofinansowanie ma dotyczyć linii komunikacyjnych nie funkcjonujących od co najmniej 3 miesięcy przed wejściem w życie ustawy i na które umowa o świadczenie usług dotyczących publicznego transportu zbiorowego zostanie zawarta po jej wejściu w życie – czytamy w komunikacie.

Wspomniany mechanizm dofinansowania ma odbywać się w ramach państwowego funduszu celowego, którego dysponentem, zgodnie z ustawą, jest minister właściwy do spraw transportu, a jego obsługę będzie prowadził Bank Gospodarstwa Krajowego.

Ile pieniędzy będzie kosztował program połączeń lokalnych?

Zgodnie z rządowym „rozkładem jazdy” na ten cel przeznaczone będą setki milionów złotych rocznie.

W 2019 roku maksymalny limit wydatków na ten cel ustalono na poziomie 300 mln złotych. W kolejnych latach roczna pula będzie ponad dwa razy wyższa i wyniesie 800 mln zł. Środki te mają trafić na dofinansowanie zadań zapewniających funkcjonowanie przewozów autobusowych o charakterze użyteczności publicznej, z wyłączeniem komunikacji miejskiej.

Dofinansowanie ma być przyznawane w formie dopłaty do deficytu pojedynczej linii autobusowej, która spełnia przesłanki do nazwania jej linią o charakterze użyteczności publicznej.

Ustawa przewiduje określoną pulę pieniędzy dla każdego województwa. Podział tych środków w ujęciu regionalnym będzie dokonywany na podstawie rządowego rozporządzenia. Każdy wojewoda będzie mógł zweryfikować sposób i terminowość wykonania zadania przez beneficjentów.

Sprawdź także:

Jakie są kryteria wsparcia powstawania nowych PKS-ów?

Wśród kryteriów, na podstawie których wojewoda będzie dokonywał podziału środków Funduszu na rzecz samorządów terytorialnych, będzie m.in. realizacja potrzeb osób niepełnosprawnych i osób o ograniczonej sprawności ruchowej. Przepisy ustawy zwiększą dostępność połączeń autobusowych o charakterze użyteczności publicznej dla tych osób – tłumaczy resort infrastruktury.

Dopłata nie będzie mogła być jednak wyższa niż 1 zł do jednego wozokilometra. W takiej wysokości będzie obowiązywała do końca 2021 roku. Po tym roku pułap ten zostanie obniżony do 0,80 zł od jednego wozokilometra. Początkowa, wyższa kwota dopłaty ma być formą zachęty dla szybkiego uruchomienia takich przewozów.  Dodatkowo, organizator, czyli samorząd terytorialny, również będzie zobowiązany dopłacić do kwoty deficytu na danej linii nie mniej niż 10%. Pieniądze te mają pochodzić ze środków własnych samorządu.

– Chcemy, aby polskie społeczeństwo mogło przemieszczać się po naszym kraju w każdym jego regionie. To otwarcie nowych szans dla mieszkańców naszego kraju i sposób na rozwój wolnego rynku i kapitalizmu  powiedział  premier Mateusz Morawiecki.

Mandat za brak biletu MPK. Czy mogę go nie płacić?Mandat za brak biletu MPK. Czy mogę go nie płacić? Martyna Kowalska

 

 

 

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami konsumenckimi, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!

Czy ten artykuł był przydatny?

Tagi: porady

Newsletter dla konsumenta

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślemy Ci powiadomienie o najważniejszych tematach konsumenckich. Dla subskrybentów newslettera przygotowujemy specjalne wydarzenia np. webinaria. Nie pożałujesz!

Komentarze