google

Konsument traci na rynku kredytów i pożyczek

Tomasz Wolf · 06 grudnia 2018

W ostatnich latach powstały normy prawne, które mają na celu ochronę interesów konsumentów korzystających z kredytowania. Przepisy dotyczą zarówno kosztów kredytów, jak i uregulowania statusu instytucji pozabankowych, zajmujących się działalnością kredytową.

  • Instytucje i firmy kredytowe stosują niskie oprocentowanie i zawyżone prowizje.
  • Konsumenci mają problemy z rozliczeniem wcześniejszej spłaty zadłużenia.
  • Dochodzi do naruszania uprawnień klientów, wynikających z tzw. ustawy reklamacyjnej.

Rzecznik Finansowy, na podstawie trafiających do niego wniosków, stwierdził rosnącą skalę omijania przepisów ustawy o kredycie konsumenckim. Szczególną uwagę zwraca na zapisy umów lub praktyki stanowiące próby omijania regulacji prawnych. Odbiera też liczne sygnały od klientów dotyczące sytuacji, w których rolę pożyczkodawcy odgrywają osoby lub firmy nie stanowiące podmiotów rynku finansowego.

- Niestety w trafiających do nas wnioskach dostrzegliśmy próby omijania regulacji. Ponieważ od wdrożenia tych zmian minęło już kilkanaście miesięcy, zebraliśmy w formie raportu przypadki, które, naszym zdaniem, naruszają przepisy – mówi Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Finansowy.

Jak informuje, mimo deklarowanych przez coraz liczniejsze banki oraz inne instytucje finansowe zapewnień o koncentracji na potrzebach klienta, daje się wyraźnie zauważyć, że prawa oraz interesy ekonomiczne konsumentów na rynku detalicznych usług bankowych nadal wymagają ochrony. Zawierane transakcje nie są bowiem oparte na zasadzie równorzędności stron. Konsument jest słabszą stroną, która nie zawsze podejmuje decyzje suwerennie, w sposób wolny od presji i nacisku ze strony podmiotów profesjonalnie świadczących usługi finansowe. Słabsza pozycja konsumenta wynika także ze specyfiki usług finansowych, które cechuje coraz większy stopień złożoności i skomplikowania, przez co stają się dla zwykłego klienta mało przejrzyste

Przyczynia się to do tego, że liczba wniosków o interwencję w sporze dotyczącym kredytu konsumenckiego systematycznie w ostatnich latach rośnie. W 2018 roku jest to już ok. 1730 wniosków, wobec 1506 rok wcześniej. W ciągu 3 lat działalności w tym obszarze wpłynęło do Rzecznika Finansowego ponad 4,5 tys. wniosków o pomoc.

Niskie oprocentowanie, wysokie prowizje

Ustawa o kredycie konsumenckim przewiduje, że maksymalne, pozaodsetkowe koszty nie mogą przekroczyć rocznie 30 proc. kwoty całkowitej kredytu w skali roku i 25 proc. kwoty kredytu, a w całym okresie kredytowania - kwoty udzielonej pożyczki.

Eksperci Rzecznika alarmują, że niektórzy pożyczkodawcy starają się tak skonstruować warunki umowy, aby obciążyć klienta możliwie wysokimi pozaodsetkowymi kosztami. Starają się to osiągnąć m.in. poprzez sztuczne wydłużenie okresu pożyczki.

Przykład

Prawie cała kwota pożyczki jest spłacana w ciągu 14 tygodni w ratach po 91 zł i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w tym terminie zamknąć umowę. Jednak wydłuża się ją o sześć kwartałów, w czasie których klient spłaca jedynie po 70 groszy kwartalnie. Wszystko po to, żeby móc naliczyć wyższe maksymalne, pozaodsetkowe koszty, które uzależnione są od okresu kredytowania.

Wątpliwości budzi też praktyka sztucznego zawyżania całkowitej kwoty pożyczki, co pozwala na wyliczenie wyższego, całkowitego jej kosztu. Problemem są też koszty tzw. poręczenia świadczonego przez podmiot powiązany z pożyczkodawcą - sięgające 40% pożyczanej kwoty. Pojęcie „poręczenia” jest w tym przypadku – w opinii Rzecznika Finansowego - mylące, gdyż umowa nie zabezpiecza klienta w sytuacji braku możliwości spłaty, a prowadzi tylko do zmiany wierzyciela na poręczyciela.

- Inną metodą jest tzw. rolowanie, czyli udzielanie kolejnej pożyczki na spłatę poprzedniej. Regulacje wprowadziły mechanizmy ograniczające pozaodsetkowe koszty w przypadku udzielenia pożyczki przez tę samą firmę, dlatego tworzone są powiązane ze sobą podmioty, które kierują do siebie zadłużonego klienta. Ponieważ za każdym razem jest to nowa umowa, to każdorazowo pobierane są maksymalne pozaodsetkowe koszty – mówi Izabela Dąbrowska-Antoniak, dyrektor Wydziału Klienta Rynku Bankowo-Kapitałowego w Biurze Rzecznika Finansowego.

Refinansowanie kredytu udzielonego konsumentowi przez różne podmioty powiązane kapitałowo bądź osobowo

Praktyka polega na refinansowaniu zobowiązania konsumenta przez innego kredytodawcę powiązanego z pierwotnym, udzielającym kredytu.

Konsument korzystający z usług pośrednika zawiera umowę kredytu z pierwotnym kredytodawcą. Kredytodawca ten oficjalnie nie oferuje możliwości odroczenia spłaty kredytu. W momencie problemów ze spłatą, konsument - korzystając z usług tego samego pośrednika - zawiera umowę kredytu refinansującego z innym kredytodawcą (refinansującym). Wszystkie podmioty (kredytodawca, kredytodawca refinansujący, pośrednik) są ze sobą powiązane, pomimo formalnej odrębności (są to osobne spółki prawa handlowego, ale mają np. siedzibę pod tym samym adresem).

Niekiedy kredytodawca pierwotny oraz kredytodawca refinansujący są ze sobą wręcz powiązani kapitałowo lub też osobowo - jedynym udziałowcem obydwu kredytodawców, a często i pośrednika, jest ta sama spółka lub prezesem zarządu obu kredytodawców i pośrednika jest ta sama osoba. Dochodzi więc do wykreowania sieci sprzedaży umów kredytu konsumenckiego, złożonej z kilku kredytodawców i pośrednika, będącego ogniwem łączącym konsumenta z kredytodawcami.

Przy takim modelu sprzedaży liczba zawieranych umów refinansujących może być bardzo duża, biorąc pod uwagę okres spłaty całego zadłużenia przez konsumenta. Rosną więc koszty obsługi finansowej umów.

Przykład:

W jednej z analizowanych spraw konsument miał aż siedmiokrotnie refinansowaną pierwotną kwotę pożyczki. W każdej umowie refinansującej naliczano odrębne opłaty. Prowadziło to do sytuacji, gdy ten sam dług, który jedynie formalnie zmieniał wierzyciela, wiązał się z ogromnymi kosztami, w porównaniu z pożyczanym kapitałem.

W tego typu sprawach nie można powołać się wprost na ustawowe ograniczenie pozaodsetkowych kosztów kredytu, gdyż kredyt nie jest udzielany przez tego samego wierzyciela, a zatem nie może być do niego zastosowany ustawowy limit pozaodsetkowych kosztów kredytu (wynikający z art. 36b lub 36c u.k.k.).

Co może zrobić klient?

Jeśli kredytobiorca znajdzie się w podobnej sytuacji, powinien złożyć reklamacje do wszystkich podmiotów, które uczestniczyły w udzieleniu i refinansowaniu mu kwoty pożyczki, tj. do pożyczkodawcy pierwotnego, pośrednika oraz kredytodawców refinansujących. W reklamacji koniecznie trzeba złożyć zastrzeżenie co do wysokości naliczanych opłat związanych z refinansowaniem pożyczki i domagać się zwrotu kwot nadpłaconych w wyniku stosowania mechanizmu refinansowania. Jeśli reklamacja nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, można zgłosić się z wnioskiem o postępowanie interwencyjne do Rzecznika Finansowego. Ważne jest, by do wniosku dołączyć kopię reklamacji, odpowiedź podmiotów oraz kopie umów wraz załącznikami, jeśli kredytodawca je posiada. Rzecznik, poza podjęciem własnych działań, będzie informował o zgłoszonych przypadkach Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Problemy z rozliczeniem wcześniejszej spłaty

W związku z całkowitą lub częściową spłatą pożyczki, kredytodawcy dokonują rozróżnienia kosztów kredytu na:

  • koszty podlegające redukcji, których wysokość została rozłożona w czasie, zależne od okresu obowiązywania umowy (np.: odsetki, składka za ubezpieczenie oraz opłaty związane z długością kredytowania);
  • koszty niepodlegające redukcji, których wysokość jest stała, nierozłożona w czasie (np.: prowizja za udzielenie pożyczki, opłata przygotowawcza, opłata za rozpatrzenie wniosku).

Taka interpretacja umożliwia obchodzenie przepisów. Kredytodawcom łatwo jest konstruować umowy kredytowe w taki sposób, że mogą egzekwować tylko niewielkie odsetki z tytułu udzielonego kredytu lub w ogóle ich nie pobierać, natomiast wynagrodzenie ukryte jest po postacią tzw. opłat przygotowawczych, administracyjnych, prowizji za udzielenie kredytu itp.

Rzecznik Finansowy obserwuje zdecydowany wzrost tego typu przypadków.

Przykład

Kredytobiorca bierze kredyt na 10 lat. Z tego tytułu kredytodawca nalicza mu prowizję w wysokości 82.000 zł i odsetki w wysokości 38.000 zł. Spłacając kredyt dużo wcześniej (np.: po trzech miesiącach), zgodnie z interpretacją kredytodawców, ponosiłby gigantyczny koszt w wysokości 84.000 zł - w tym cała kwota prowizji (82.000 zł) plus 2000 zł odsetek za trzy miesiące korzystania z kredytu.

Przykładowa kwota prowizji w wysokości 82.000 zł wielokrotnie przekracza koszty faktycznie poniesione przez pożyczkodawcę z tytułu udzielenia takiej pożyczki - ocenia Rzecznik Finansowy.

Podtrzymuje też swoje stanowisko, wyrażone wspólnie z UOKiK, dotyczące proporcjonalnego zwrotu wszystkich poniesionych przez klienta kosztów w przypadku wcześniejszej spłaty kredytu. Pożyczkodawcy nie chcą jednak dobrowolnie zwracać prowizji czy opłat przygotowawczych. A są to kwoty wielokrotnie wyższe niż naliczone odsetki i przekraczające koszty faktycznie poniesione przez pożyczkodawcę z tytułu udzielenia pożyczki.

- Nie możemy zaakceptować takiego podejścia pożyczkodawców, bo prowadziłoby to do patologicznej sytuacji. Zamiast pobierać odsetki, kredytodawcy mogliby konstruować umowy kredytowe w taki sposób, że minimalizowaliby wysokość odsetek, a wynagrodzenie ukryte byłoby pod postacią tzw. opłat przygotowawczych, administracyjnych, prowizji za udzielenie kredytu – zwraca uwagę Izabela Dąbrowska-Antoniak.

Co może zrobić klient?

W przypadku, gdy po wcześniejszej spłacie kredytu pozostają wątpliwości co do rozliczenia przez kredytodawcę kosztów kredytu, np. kredytodawca nie rozliczył prowizji za udzielenie pożyczki, należy złożyć reklamację do kredytodawcy z żądaniem zwrotu części prowizji czy innych opłat i kosztów, które nie zostały rozliczone proporcjonalnie do skrócenia okresu umowy pożyczki. Gdyby pożyczkodawca odmówił uznania reklamacji, można zwrócić się do Rzecznika Finansowego z prośbą o podjęcie interwencji w tej sprawie.

Naruszenia uprawnień klientów wynikających z tzw. ustawy reklamacyjnej.

Rzecznik Finansowy zwrócił też uwagę, że niektóre z badanych transakcji nie zawierały wszystkich możliwości składania reklamacji. Przykładowo wskazywano, że reklamacja może być złożona w formie pisemnej, natomiast nie informowano o możliwości złożenia reklamacji w formie ustnej.

Przykładowe brzmienie kwestionowanych postanowień:

Reklamacje należy składać drogą pisemną na adres Pożyczkodawcy lub Pośrednika, bądź za pomocą poczty elektronicznej na adres e-mail Pożyczkodawcy.

Wszelkie reklamacje należy składać w formie pisemnej na adres: […], e-mail: […].

Wyczerpanie trybu reklamacyjnego przez klienta jest warunkiem podjęcia działań przez Rzecznika Finansowego.

- Ważne jest, aby osoby, które czują się skrzywdzone jakimś działaniem kredytodawcy, sygnalizowały ten problem Rzecznikowi Finansowemu. Na podstawie takich informacji od klientów możliwe jest podjęcie działań nie tylko w ich indywidualnej sprawie, ale też informowanie właściwych organów, czy proponowanie zmian systemowych – podkreśla Izabela Dąbrowska-Antoniak.

Tomasz Wolf

Tomasz Wolf

konsument

Podziel się:

Powiązane posty

Katarzyna Araczewska UOKiK

Jak robić przemyślane zakupy przez Internet?

Z roku na rok coraz więcej osób kupuje prezenty przez Internet, gdyż nabyć je może szybko, bez wychodzenia z domu. Jest to wygodne, warto jednak pamiętać o podstawowych zasadach świątecznych zakupów. ...