Jak wychodziłem z uzależnienia od Red Bulla

Bartek, 34-letni informatyk, opowiada nam o tym, jak uzależnił się od picia energetyków i jak z tego wychodził. Nasz rozmówca poprosił o nieujawnianie nazwiska.

Jak wychodziłem z uzależnienia od Red Bulla
  • Dorota Kraskowska
  • /

Bartek, energetyki to samo zło?

Powiem tak - energetyk energetykowi nierówny. Są mocne odmiany, które naprawdę działają na obwody i są też różne rodzaje napojów izotonicznych, tzw. oranżadki dla miłośniczek Chodakowskiej czy Lewandowskiej. Te nie są groźne. Ja używałem typowych energetyków. Zaczęło się niewinnie. Taki poranny rytuał w pracy: kanapka i puszeczka Red Bulla. W firmie stały automaty z napojami, wybierałem zawsze to samo. Po prostu lubiłem ten smak, piłem Red Bulla zamiast porannej kawy. Wody wtedy nie piłem prawie w ogóle, za to napoje gazowane jak leci: colę, fantę, sprite, byle były bąbelki. W pracy picie energetyków było normalne. Jestem informatykiem, na biurkach moich kolegów często stały litrowe flaszki energetyków i nikt niczemu się nie dziwił.

Napoje energetyczne, czyli wielka ściema dla naszego mózguNapoje energetyczne, czyli wielka ściema dla naszego mózgu Dorota Kraskowska

Jedna puszka wystarczyła?

Na początku tak. Po kilku miesiącach zacząłem schodzić do automatu po drugą puszkę. W zależności od dnia w pracy, jak dużo się działo i trzeba było siedzieć po godzinach, piłem trzecią. A chwilę potem zaczęło mi brakować mojego ulubionego smaku również w domu. I to była moja czwarta dawka. Piłem litr Red Bulla dziennie i zawsze wybierałem wersję klasyczną, nie tam żadne wynalazki typu sugar free. Trwało to mniej więcej pół roku. Żona zaczęła coś tam “przebąkiwać”, że za dużo “tej oranżadki”, że przesadzam, że brzuch mi rośnie. Ale mnie energetyk kręcił bardziej niż piwo. I śmiałem się, żeby lepiej uważała na swój brzuch i nie kupowała tych słodkich piwopodobnych owocowych wynalazków. Tak jak mówiłem, piłem Red Bulla dla smaku i nawet nie zauważyłem, kiedy zaczęło się picie z konieczności.

A co się działo w weekend, też wypijałeś litr Red Bull dziennie?

W weekend długo spałem, piłem energetyki również, choć trochę mniej. Pamiętam, jak kiedyś wyjechaliśmy z żoną do rodziny i rano wymknąłem się niby do kiosku, a jedynym moim celem był łyk ulubionego napoju.

Po drodze ze sklepu wypiłem od razu dwie puszki. Podczas rodzinnego śniadanka byłem świeży i radosny jak skowronek.

Kiedy się w końcu zorientowałeś, że coś jest nie tak?

Zupełnie przypadkowo. Nie byłem zadowolony ze swojego wyglądu i jakoś w listopadzie 2018 roku podjąłem decyzję, że zrzucę parę kilogramów. Postanowiłem zrobić użytek z karty na siłownię, którą fundował mój pracodawca. Zacząłem kalkulować, co by tu wyeliminować ze swojej diety. Na pierwszy ogień poszedł cukier i węglowodany, których jadłem zdecydowanie za dużo. Sprawdziłem, że 1 litr mojego ulubionego napoju zawiera prawie 22 kostki cukru. Jak wyobraziłem sobie, jaką górę cukru zjadam w ciągu tygodnia, trochę mnie to otrzeźwiło. Do tego policzyłem sobie kasę. Miesięcznie na energetyki wydawałem grubo ponad 500 zł. Na drugi dzień rano ominąłem automat z napojami. Ale nie było fajnie.

Co się takiego działo, że nie było fajnie?

Na początku nie skojarzyłem, że to co się ze mną dzieje to efekt odstawienia. A ja to zrobiłem z dnia na dzień. To, że byłem podminowany i nie mogłem zebrać myśli w pracy nie dało mi jeszcze do myślenia. Kołatania serca również nie skojarzyłem z odstawieniem, przecież wtedy w ogóle nie ćwiczyłem i moja kondycja była “spacerowa”. Przestraszyłem się dopiero, jak zaczęły mi się trząść ręce. Czułem się jak stary dziadek. Wtedy dopiero wszystko mi się podlinkowało. Zdziwiłem się, że to tak działa. Odczuwałem jeszcze inne dolegliwości, do problemów z sercem doszły bóle wątroby.

Czy zgłosiłeś się do specjalisty?

Jeśli pytasz o klasycznego lekarza, to tak, poszedłem do internisty. Dostałem skierowanie na badania specjalistyczne, ale szybko się uspokoiłem, że chyba pożyję jeszcze trochę. Do żadnego specjalisty od leczenia uzależnień nie poszedłem, choć internista to sugerował. Sam z tego wyszedłem. Największą motywacją był strach, że w wieku 34 lat mam podobne dolegliwości jak mój dziadek.

Kontrola zwolnień lekarskich 2019. E-zwolnienia wykryją symulantówKontrola zwolnień lekarskich 2019. E-zwolnienia wykryją symulantów Dorota Kraskowska

Ile trwało uwalnianie się od energetyków?

Odstawianie trwało ok. 2 tygodni z odczuwalnymi konsekwencjami zdrowotnymi. Ale muszę przyznać, że tak naprawdę trwa do dzisiaj. Ale teraz jest o wiele łatwiej, bo nie męczą mnie już fizyczne dolegliwości. Tak jak wspomniałem, odstawiłem z dnia na dzień. Najtrudniejsze były pierwsze dni, po 2 tygodniach trochę się uspokoiłem i przechodzenie obok automatu nie było okupione aż tak silną walką z samym sobą. Znalazłem sobie inny napój, yerbę, którą popijam przez cały dzień. Kawy nie potrzebuję.

Przez ostatnie pół roku nie spróbowałeś ani razu?

Parę razy było bardzo blisko - tylko jedna puszeczka - tak mnie kusiło. Ale wiem, że nie mogę sobie pozwolić nawet na kilka łyków energetyka, bo zabawa zacznie się od początku. Koledzy z pracy trochę się śmieją, że zacząłem prowadzić osobistą krucjatę, bo cały czas marudzę, aby powyrzucali te energetyczne butelki stojące przy monitorach. Najtrudniej jest, jak poczuję znajomy zapach, muszę wtedy wyjść z pokoju, bo pokusa jest zbyt silna. Można powiedzieć, że wiem, czym to pachnie… Wolałbym być już na takim etapie, że jestem całkowicie obojętny i nie muszę uciekać przed zapachem. Odzyskałem kontrolę, no i zafundowałem sobie swoje osobiste 500 plus! Tyle po odstawieniu zostaje w mojej kieszeni. Gdybym nadal pił energetyki, byłbym lżejszy o jakieś 3 tys. zł, bo jestem czysty już od 6 miesięcy.

W 2019 roku wyższe świadczenia honorowe dla każdego 100-latkaW 2019 roku wyższe świadczenia honorowe dla każdego 100-latka Dorota Kraskowska

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami konsumenckimi, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!

Czy ten artykuł był przydatny?

Newsletter dla konsumenta

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślemy Ci powiadomienie o najważniejszych tematach konsumenckich. Dla subskrybentów newslettera przygotowujemy specjalne wydarzenia np. webinaria. Nie pożałujesz!

Komentarze